Wyrzynka

Maciej Stroiński

„Stary Testament: reaktywacja” jest o tym samym, co Stary Testament: o wzajemnym rżnięciu w sensie seksualnym i w sensie przemocy. Spektakl Agaty Dudy-Gracz ma się do pierwszej „połowy” Pisma Świętego tak, jak „Golgota jasnogórska” Jerzego Dudy-Gracza ma się do „połowy” drugiej — czyli jest midraszem. Opowiada to samo INNYMI SŁOWAMI, innymi sytuacjami, plus rozwija wątki. Dużo nagości prawie pełnej męskiej, dużo słowa „kurwa” oraz dużo kiczu. Są również biblijne śmieszki. Ja tam widzę — mimo wszystko — mocną pochwałę patriarchatu, za którą dziękuję, nawet jeśli jej tam nie ma. Jara mnie po prostu, że świat stworzył facet. Ma brodę, więc facet. I może ten patriarchat, który tak, istnieje, nie jest w sumie taki straszny? Oczywiście nie wiem, czy te brawa dla Boga na koniec spektaklu nie są ironiczne, ale co mi szkodzi pomyśleć, że nie są. Ja biłem na serio, bo się zgadzam z tekstem świętym, że BYŁO DOBRE. Duda-Gracz dobrze pisze, a ci aktorzy dobrze się ruszają, i wychodzi całość bosko teatralna, kolorkowa, prosta. Ten spektakl jest zrozumiały, więc teatrolodzy nic tutaj nie znajdą, co tu jest do wyjaśniania? Nie ma nic do przerobienia na tłuste przypisy.

Spektakl dobry w stopniu bardzo, co tym bardziej cieszy, że w tak niedobrym teatrze. Słowak jest świątynią kiczu, ale w tym wypadku to bardzo pasuje, w „Starym Testamencie” kicz jest uświęcony, spełnia rolę rytualną i wcale nie razi. „Stary Testament” Dudy-Gracz jest tym normalnym spektaklem, którego Słowacki potrzebuje w swym repertuarze, żeby produkować niekończące się iwenta dookoła Wyspiańskiego. Bo jeśli coś ma być wydarzeniem towarzyszącym, musi mieć to coś, czemu towarzyszy.

Klata nie musiał robić konferencji prasowej u grobu poety, by zrobić wielkie „Wesele”. A Słowak, jak zawsze, uprawia krakówek.

PS Z tymi cenami daleko nie pociągniecie. 90 zł, pół widowni puste. Drogi Słowaku, jesteś tylko Słowakiem.

Stary Testament: reaktywacja — tekst i reżyseria Agata Duda-Gracz, Słowak w Krakowie