Czy jest taka opcja jak niebycie feministką?

Maciej Stroiński

Bardzo lubię cykl „HyPaTia”, wywiady z kobietami polskiego teatru, zwłaszcza wywiad z Pomykałą, wywiad z Cywińską i wywiad ze Szczęśniak. Najfajniejszy jest ten trzeci, gdzie prowadząca bardzo jest niepocieszona, że bohaterka, delikatnie mówiąc, nie popiera feminizmu.

„Wystarczy popatrzeć na te nasze niektóre feministki — mówi Małgorzata Szczęśniak. — Są agresywne i są niesympatyczne po prostu, w tej swojej potrzebie dominowania, władzy, zachłanności. Ja na przykład mam bardzo złe doświadczenia z feministkami. Po prostu ich nie znoszę. Są straszne. Jakieś babsztyle, słuchaj, które są dogmatyczne, fundamentalistki. A w ogóle są nietolerancyjne przede wszystkim i niczego nie rozumieją tak naprawdę. […] Feministki są jakimiś wariatkami dla mnie. […] Mnie feministki, muszę ci powiedzieć, z natury nie lubią”.

Prowadząca nie wierzy w to, co słyszy, i chce tego nie usłyszeć, chce przekonać samą siebie, jak i swoją rozmówczynię, że Szczęśniak wcale nie myśli tego, co mówi. Chce jej wytłumaczyć, że choć sama temu przeczy, wyznaje feminizm. Zasada „nie znaczy nie” tutaj jakoś nie chce działać.

Ale gdy Szczęśniak nie daje się przekonać, dostaje strzał karny: w takim razie jesteś przeciwko kobietom. „Teatr, w którym jesteś, mam wrażenie, nie lubi kobiet. Jak się z tym czujesz?”

Ile razy to widziałem, te „tropy myślenia” — że krytykowanie feminizmu to dyskryminacja kobiet. I w ogóle seksizm. Może dystans wobec feminizmu jest jak dystans wobec higieny osobistej? Czyli owszem, można, nikt ci nie zabroni, ale będziesz śmierdzieć.

A istnieją ludzie, dla których bycie kobietą albo niekobietą, gejem lub niegejem, Polakiem lub nie-Polakiem to nie są ważne tematy. Ja na przykład jestem facetem, lecz się nie upieram. To u Junga było, że jeżeli jesteś tylko jednym z dwojga i nie chcesz rozwijać drugiego bieguna, to coś tracisz w życiu.

Gender był fajny, poluzował nam role płciowe i szerzej: społeczne, przez moment było nieważne, kim jesteś, mogłeś mieć to w dupie, ale przyszła nowa fala feminizmu, posttrzecia, postbutlerowska, i nastała cofka. Teraz bycie kobietą albo niekobietą jest bardzo poważne.