No wreszcie

Maciej Stroiński

Motto: „You’re giving me a million reasons to let you go, / You’re giving me a million reasons to quit the show…” (Lady Gaga, „Million Reasons”)

A ten Morawski to jest jednak mało sprytny. Chyba się domyślał, że wszyscy mu będą patrzyli na ręce, i tak podziałał, żeby było na co patrzeć. Chcieliśmy krwi i mamy. To może jak z tym pilotem, co intencjonalnie rozwalił samolot, a najbardziej siebie? Thank you, panie dyrektorze. Prawie trzy tysie normy aktorskiej? Tyś za próbę wznowieniową? Dajesz, chłopie, dajesz. My ci piszemy tę rolę, a ty jesteś aktor i nam grasz, bo napisane. To trochę łyso tak banalnie się podkładać. Chciałoby się chociaż, żeby „inni szatani byli tutaj czynni”, wszystko jedno, jacykolwiek, choć trochę poezji… Ale nie, zwykła pastewna polska chapawica. Żeby być master of evil, to trzeba mieć, zgodnie z porzekadłem, bardziej tu niż tu. Ale spokojnie, wiemy, że chciałeś niedobrze.

Najbardziej mnie bawi Tadeusz Samborski. Bo o co to chodzi, że tak kiedyś bronił, a teraz chce solidarnie wywalić kolegę? Protegowany ciut za bardzo przegiął, że czas już odegrać rolę dobrego policjanta? Nie interesuję się polityką, ale nawet ja wiem, co jest w najbliższą niedzielę. No i proszę, dyrektorze, tak się kończy koleżankowanie z ważnymi panami. „This is what you get for fucking around with yakuzas! Go home to your mother!” (Uma Thurman w „Kill Billu”).

Dyrektor Morawski rozkręcił imprezę typu zbyt epicką i teraz następuje to, co w filmiku o poszukiwaniu elektro zowią PIERDOLNIĘCIEM.