Wiecie, jak jest

Maciej Stroiński

Czasem uważam, że się skończyłem, w sensie jako krytyk — że mam downward spiral. Kasuję wtedy fejsa, zawieszam bloga, wyłączam fona i nie odpowiadam na dzień dobry. Potem myślę po przemyśleniu, że to nie tak, że to w ogóle krytyka albo teatr w ogóle, to one się kończą. Wielki kwantyfikator, czyli nieprawda, bo ktoś w końcu zrobi to swoje „Pod presją” i dostajesz złudzeń, że może być fajnie.

Okupuję ten odcinek od tych paru lat i zaczynam się domyślać, czemu starsze koleżanki dowolnej płci są jak materace ze spuszczonym powietrzem. Ja też taki będę. Nie zazdroszczę im i sobie, bo gdy teatr się robi sprawą zawodową oraz towarzyską, robi się niefajnie. To nie jest dla ciebie towarzystwo! mówiła mi Mama, z myślą o kim innym wprawdzie, ale tutaj też pasuje. Branża to, jak w przysłowiu, tylko kurwy i złodzieje, i co ja tu robię? Odpowiedź uzasadnij.