Dwie, trzy minuty dobrego teatru

Maciej Stroiński

Reżyseria Piotr Sieklucki, więc spektakl o Rosji i o piciu alkoholu. W tej sprawie constans. Podziwiam konsekwencję / brak rozwoju reżysera. Zrobili demo Antoniemu Czechowowi, choć to raczej oni bardziej potrzebują dema (spektakl dyplomowy). Mogliby zagrać na przykład jeden, ale cały akt jednej jego sztuki, ale chyba przeczuwają, że to może być maksimum ich życia zawodowego, więc na wszelki wypadek grają od razu i w „Trzech siostrach”, i w „Wujaszku Wani”, i w „Wiśniowym sadzie”. Robią to znaną nam wszystkim metodą aktorską, która polega na BYCIU EKSPRESYJNYM, na wielkim geście, przesadzie i rodzajowości. Jeszcze nie odkryli, że darcie japy, najbardziej intuicyjne narzędzie sceniczne, bardzo rzadko się opłaca. Kolega w roli Astrowa niech bierze przykład z własnej obnażonej klaty, która nic nie mówi, a robi na widzach największe wrażenie. Przebieg otwiera aktor zasłużony, dawno już podyplomowy, którego pierwszy raz w życiu widziałem na scenie. Marian Czarkowski. Zagrał zajebiście. Tak zajebiście, że nie żałuję wyjścia do Nowego. Taki talent i gdzie on się chował? Co się okazuje — mam jego audiobook, „Władcę Pierścieni”, i po tym wieczorze już na pewno znajdę te 49 godzin, żeby to przesłuchać. W spektaklu z kotami miał trudne zadanie, bo grał zaraz na początku, kiedy jeszcze wszyscy są mentalnie u siebie na fejsie, i miał tylko parę minut, by ich odebrać ekranom smartfonów. Gdyby nie on, pomyślałbym, że koty grają tak sobie — a tak grały CIENKO. „Nieważne, jak długo aktor jest na scenie. Dwie, trzy minuty dobrego teatru…” (Thomas Bernhard, „Rodzeństwo”).

Tęsknota — wg Czechowa, reż. Piotr Sieklucki, spektakl dyplomowy Studium Aktorskiego im. Sewruka w Olsztynie