Oczko

Maciej Stroiński

Mam takie niszowe hobby jak dojeżdżanie Teatru Polskiego, Poznań. Z wyjątkiem „Drugiego spektaklu” nic mi się tam nie podoba. Mam rację czy się uwziąłem?

W „Aniołach w Ameryce” Meryl Streep czeka na spóźnionych nie dłużej niż trzy godziny dodać trzy kwadranse. Ja mam tak ze spektaklami, które nie zażarły: jeśli trzy razy nie zażre, więcej nie oglądam. „K.” z Poznania, trzy podejścia: premierowe, normalne i festiwalowe. Myślałem, że w Warszawie trochę lepiej pójdzie, że samo miejsce wywoła sprzężenie zwrotne, z racji BLISKOŚCI tematu, bo Kaczyński i Żoliborz, Wiejska, Nowogrodzka, o tym wszystkim jest w spektaklu. Może ktoś się chociaż obrazi i dojedzie WST jak HGW za bycie lokowaną w „Tęczowej trybunie”? To przynajmniej byłaby jakaś reakcja. Nie wiem, jak dla innych, ale pokaz na Warszawskich Spotkaniach Teatralnych to był ten trzeci i dla mnie ostatni.

Tekst jest piękny, Joanna Drozda zabawna, ale od połowy tak totalnie siadło, że się więcej nie podniosło. Ruszyła pielgrzymka jak lawina w górach. Tylu ludzi wychodziło, że trochę, by nie spać, trochę dla „a nie mówiłem” — zacząłem ich liczyć.

W raporcie z przebiegu inspicjent wpisuje, czy była owacja, czy byli aktorzy i o której się zaczęło, różne takie rzeczy, ale ile widzów wyszło, tego nie wpisuje, bo nie ma jak sprawdzić. Może mógłby przez kamerę, lecz co by to było, gdyby inspicjent liczył wychodzących, zamiast czuwać nad przebiegiem. Ale spokojnie, ja Wam powiem ilu.

Jest w tytule.

K. — tekst Paweł Demirski, reż. Monika Strzępka, Teatr Polski w Poznaniu