I’m ready for my close-up

Maciej Stroiński

Dolby Surround może się schować, bo co to za halo pięć głośników z każdej strony, kiedy może cię obstąpić żywe źródło dźwięku, na przykład orkiestra z chórem, i ci śpiewać do ucha, jak również do dupy? A jeszcze w kościele. Wszyscy wyją w twoją stronę, jakbyś leżał na ołtarzu. Świeci też centralnie, mogli uprzedzić, to bym puder wklepał, skoro już gram finał „Bulwaru Zachodzącego Słońca”. Tak było na Capelli Cracoviensis u ojczulków augustianów. Msza się gra i śpiewa, choć się nie odbywa. Muzyka jest sakro, idzie jakby zewsząd, a ty jesteś jej targetem z racji położenia. Grane i śpiewane cząstki i całostki mszy bardzo mi podeszły. Ewidentnie przeddwudziestowieczne. Końcowy kawałek skomponował jakiś europejski praszczur Justina Biebera.

Zieleński. Konteksty — dyrygent Jan Tomasz Adamus, Capella Cracoviensis na 14. Festiwalu Muzyki Polskiej