Sonic Youth

Maciej Stroiński

Kiedyś myślałem, jako chłopak ze wsi, że muzyka klasyczna jest tylko dla snobów. Teraz myślę, że nie tylko. Wystarczy na przykład polubić Mozarta i nikt nie posądzi cię o nieszczerość, nawet ty sam siebie, bo Mozart, choć klasyczny, jest postsnobistyczny, to znaczy na niego dawno się nie lansujemy.

Wagner, Wieniawski, Czajkowski to też nie jest efekt wow, dlatego można ich słuchać bez obciążeń towarzyskich. Kościół św. Katarzyny, Kraków, przychodzi orkiestra, a ja się patrzę, gdzie są dorośli? SAME MŁODE. Dopiero w domu przeczytałem, że ta kapela, Sinfonia Iuventus, ma cenzus wiekowy, w trzydzieste urodziny spychają ze skarpy, bo ludzie tyle nie żyją.

Słuchałem ich występu, jakbym był ich tatą, z dumą i rozkoszą, że tacy są świeży, a tacy zdolni i tacy skupieni. Czyli choć nie jestem stary, to przy nich nie jestem młody. Partykularnie bierze mnie sekcja dęta. Każda teściowa byłaby kupiona, bo ci młodzi ludzie to są jej marzenia, marzenia teściowej. Miałem półtorej godziny na wgapianie się w ich aurę i wyczuwam brak dziaderstwa — nie są dziadersami zamarynowanymi w swoim lepszym świecie.

Wagner (WWV 39), Wieniawski (op. 22), Czajkowski (op. 29) — Sinfonia Iuventus na festiwalu Theatrum Musicum, dyrygent Matteo Pagliari