Muzyka wieczorem

Maciej Stroiński

Anna Wintour gdyby przyszła na taką imprezę, padłaby na miejscu. WSZYSCY NA CZARNO, od pięty do szyi, wyglądają jak grabarze, pasowałoby umierać.

Ale muzyka nie musi wyglądać. Gdy na przykład pierwszy skrzypek robi głupie miny, powiewa językiem i za chwilę zleci z krzesła, wolno mu, umowa jest taka, że tylko słuchamy.

Wolę Coldplaya od Georga Händla, ale nie codziennie, bo w lipcu Coldplay nie stanowi kontrapunktu. A w muzyce jest ważne, że w niej wolno cierpieć zawsze, nawet w środku lata, a nie tylko w listopadzie. Wakacje są przejebane przez ten swój przymus bawienia się dobrze.

W oratorium „Samson” nie mają takich problemów, mogą mieć masakry, ile tylko pragną. Główny bohater chodzi ślepy, zdradzony i niezawodolony. Słuchamy, jak jojczy.

Ten paradoksalnie bardzo fajny koncert był częścią festiwalu Theatrum Musicum, który trwa do września. Jeśli sztukę lubisz każdą, byle szła na żywca, a tak się złożyło, że w wakacje siedzisz w mieście, a miliony monet za wejście do Bagateli niech se w odbyt wsadzą, to posłuchaj — to do ciebie.

Samson — muzyka Georg Händel, dyrygent Jan Tomasz Adamus, Capella Cracoviensis na festiwalu Theatrum Musicum w Krakowie