Rada pedagogiczna

Maciej Stroiński

Słyszeliście o „Wieczorze Subwersywnym”? To nieistniejące czasopismo, istniejące tylko w felietonach Doroty Masłowskiej. Tę relację z miasta piszę właśnie dla nich.

Czegoś takiego nie mogłem przepuścić. Janiczak, Szczawińska, Krakowska, wszystkie w jednym miejscu, kombo. Nabijanie się z dwóch pierwszych stanowi sporą część mojego życia wewnętrznego, więc sami rozumiecie. Nie było Jakimiak, ale nie można mieć wszystkiego, trzeba brać, co dają. Nie zawiodłem się wcale, było właśnie tak źle, jak myślałem, że będzie. Zebrali się, ZGROMADZILI przedstawiciele klasy narzekającej, die klagende Klasse, i co robią? narzekają. Wyszła dwugodzinna kolaudacja rzeczywistości, uradzanie, CZY TAK WOLNO. Czy (co tam chcesz) jest wystarczająco kobiece, wystarczająco radykalne, krytyczne, otwierające, emancypacyjne, znacie ten ciąg przymiotników. To jak rżnąć we flirt towarzyski, gdzie pytania na kartach od zawsze te same i te same odpowiedzi, ale gra się z nudów. Rozmówczynie same przyznały, że się powtarzają. Tę odmianę flirtu wymyślił Emil Zola i nazwał „J’accuse!”, a pokochała klasa intelektualsów, którym dobrze robi na poczucie „krytyczności”, jak se coś oskarżą. Na przykład mężczyzn — no bo się umówmy, że raczej ich wina, bardzo wielka wina! Urodzić się mężczyzną to nie jest neutralne, jeśli jeszcze tego nie wiesz. Mężczyzna dla niektórych jest wiecznym „dlatego!”.

To było gorsze niż rada parafialna, to była rada PEDAGOGICZNA, gdzie chłopcy są zawsze bardziej na patelni. Siadły nauczycielki i wystawiają oceny ze sprawowania. Słuchasz, jak przez dwie godziny panie w swoim towarzystwie grillują facetów, zwłaszcza Jana Klatę, i nagle pamiętasz, że to ma zachodnią nazwę: male bashing. Jakie to było, Boże, bezdowcipne, jakie pełne ortodoksji i przejęcia sytuacją, w czym duża zasługa Katarzyny Waligóry, pani prowadzącej. Czy odpowiedzią na monokulturę męską, na tępą male power, ma być opcja female only? Takie proste TERA MY? I dlatego zwołujemy panel „pięć pań przy stoliku, nie licząc dyskursu”? Jest to w sumie jakieś wyjście, w miejsce patriarchatu zamontować matriarchat. Mam nadzieję, że uczestniczki nie tylko to robią, ale również wiedzą, że to robią. Krótko mówiąc, check your privilege. Bo jeżeli tak wygląda postęp, to ja jadę na wieś, w to swoje Kieleckie, gdzie mnie nie dopadnie żadna kastratorka. Panelistkom polecam Camille Paglię i Christinę Hoff Sommers jako poszerzenie wrażliwości w sprawie feminizmu.

Jakby co, PRZYZNAJĘ SIĘ DO WSZYSTKIEGO.

Kobiety na narodowej scenie — spotkanie wokół książki Moniki Kwaśniewskiej „Pytanie o wspólnotę”, Kraków, 19 stycznia 2017